Myśli rozczochrane,  Wiersze

Do trzech razy sztuka

W życiu na wszystko przychodzi czas – raz idziemy pod górę, a raz wszystko układa się tak, jak powinno. Może nie zawsze po naszej myśli, ale ważne, żeby zaufać i uwierzyć, że świat nam sprzyja i wspiera nasze marzenia. Nie wolno się poddawać, pod żadnym pozorem. Choćby uparty głos z tyłu głowy wymyślał setki czarnych scenariuszy – nie wierzcie w ani jeden z nich. Zmiany budzą lęk i to jest naturalne, bo jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest bezpieczeństwo i stabilizacja. Dlatego umysł zawsze opowie się za tym, co znane i oswojone, bez względu na to jak źle to na nas wpływa. Wizja postawienia kroku naprzód może jawić się jako coś przerażającego – umysł ma za mało danych, bo nie potrafi przewidywać przyszłości i, chcąc nas chronić, podsuwa negatywne myśli, byle tylko nie wyściubiać nosa z bezpiecznej kryjówki. Można mu na to pozwolić, tym samym przekreślając własne marzenia, albo zaakceptować fakt, że nie zawsze jest naszym sprzymierzeńcem i po prostu nie wymagać od siebie nie wiadomo czego. Każda zmiana jest pewnego rodzaju wyzwaniem, więc warto być dla siebie łagodnym i nie łajać się za pesymistyczne myśli czy odrętwiający ciało lęk. To normalne. To ludzkie. Rzeczą ludzką jest czuć, nikt z nas nie jest robotem. Dzięki tej umiejętności doświadczamy tak pięknych uczuć jak miłość czy radość, ale i smutek czy strach nie jest nam obcy.

***

Może właśnie stoisz przed jakimś ważnym wyborem i masz w sobie sprzeczne myśli. Może chcesz coś zmienić, ale obawiasz się konsekwencji, jakie Twój wybór może ze sobą przynieść. Może sądzisz, że nie jesteś w stanie zrobić kroku naprzód, bo strach ma zbyt wielkie oczy? Nie martw się, mój też takie ma. I akceptuję to, bo on chce mnie ochronić przed potencjalnymi zagrożeniami w nowej, nieznanej sytuacji. Dziękuję mu za to, że tak się o mnie troszczy, ale jednocześnie klepię go po ramieniu i mówię: „Spokojnie, stary, damy sobie radę”. Biorę go pod pachę i idziemy stawić czoła tym wyimaginowanym potworom, które robią tyle szumu. A potem okazuje się, że wyłażą tylko po zmroku, żeby trochę poprzeszkadzać przed snem. W świetle dnia są pochowane, jakby same nie wierzyły w te bzdury, które tak uparcie opowiadają. „Spokojnie, jestem bezpieczna” – powtarzam w myślach i biorę głęboki wdech. Liczę do siedmiu. Wydech. Drugi wdech i drugi wydech i myśli jakby się uspokajają.

Nie zawsze wszystko będzie z przysłowiowej górki. Nie zawsze mamy same sprzyjające myśli i nie zawsze jesteśmy mistrzami rozmowy. Najważniejsze to zaakceptować swoje słabości i działać, pomimo niepokoju. Jak to mawiają w internetach: „odwaga to nie brak strachu, to działanie pomimo lęku”. Każdy się czegoś obawia. Każdy ma wątpliwości przed zrobieniem pierwszego kroku. Obwinianie siebie o to nie ma sensu, bo wtedy lęk nie znika, a wręcz się nasila. Bo kto, jeśli nie my sami, ma nas wtedy podtrzymać na duchu? Pomyśl o sobie jak o kilkuletnim dziecku, które trzęsie się w środku ze strachu – czy postąpiłbyś wtedy tak samo surowo?

Dlatego Kochani – pamiętajcie, że obawa przed wypłynięciem na szerokie wody jest czymś, co dotyczy nas wszystkich. Każdego z osobna. Ludzie, którzy coś osiągnęli też się czegoś bali. Znana pisarka z pewnością miała obawy, czy jej książka zostanie dobrze przyjęta. Przedsiębiorca, odkładający pieniądze na własny biznes, bał się, że nie zarobi na opłacenie pracowników. Takie przykłady można mnożyć. Nie przekonasz się, jeśli nie spróbujesz. Wszystko, co ma w życiu jakąś wartość, niesie ze sobą ryzyko. Można przeżyć życie w ciągłym strachu, ale czy to o to w tym wszystkim chodzi? Czy to po to przyszliśmy na świat, żeby pozwolić lękom zawładnąć nami i nigdy nie ruszyć z miejsca? Choć to kusząca wizja, to przecież trzymając się kurczowo tego, co stare, nie możemy otworzyć się na nowe. Uwielbiam słowa autorstwa Grace Murray Hopper, które idealnie podsumowują dzisiejszy post:

 

Statek w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki.

 

 

Do trzech razy sztuka

Po co mam szczęścia po świecie szukać

Do trzech razy sztuka

Do trzech razy sztuka

Gdy do drzwi serca tęsknota wciąż puka?

Do trzech razy sztuka

Do trzech razy sztuka

 

Chcę łodzią w porcie już zacumować,

Bo czuję, że jestem na to gotowa

Chcę zrzucić kotwicę i na ląd stały

Zejść, bo złe wiatry wiać w plecy przestały

 

Zbuduję tratwę, gdy widno jeszcze

Strach i obawy na niej umieszczę

I popchnę, niech same na zawsze odpłyną

Chcę znów być tamtą beztroską dziewczyną

 

Dziś zamykam rozdział błądzenia w ciemności,

To koniec – uwalniam się z życia w przeszłości

Wychodzę na zewnątrz – już wiem, czego szukam

Do trzech razy sztuka

Do trzech razy sztuka…

 

________________________________________

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, udostępnij go znajomym, polub New Chapters na Facebooku (KLIK) i zostaw po sobie ślad – stwórzmy razem społeczność marzycieli, którzy potrafią dostrzec piękno w najzwyklejszych momentach… Dziękuję, że ze mną jesteś i… nie bój się marzyć! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *