Wiersze

Spokój

Ostatnie dni każdego z nas rozłożyły na łopatki. Lęk i niepewność o to, co przyniesie przyszłość miesza się z frustracją i całą paletą skrajnych emocji. W takich momentach uświadamiam sobie, że tak właściwie nad niczym nie mamy kontroli i musimy brać życie takim, jakie obecnie jest. To trudna lekcja pokory, wytrzymałości i cierpliwości, a także odpowiedzialności za siebie i innych. Wszystko przez co obecnie przychodzimy w bolesny sposób pokazuje nam, że należy doceniać każdą drobnostkę w życiu – nigdy nie wiadomo, czy przydarzy się nam ponownie…

Całym sercem popieram akcję #zostańwdomu. Wiem, że ludzka natura jest przekorna i ciężko przychodzi nam  stosowanie się do wszelkich ograniczeń naszego fundamentalnego prawa – wolności. Wszyscy przeżywamy bolesne chwile martwiąc się o siebie i swoich bliskich i z pewnością w niejednym sercu zrodził się żal oraz gorzkie pytanie „dlaczego?”. Przymus pozostania w domu tylko potęguje rozmyślanie na podobne tematy i z pewnością nie sprzyja spokojowi umysłu. Dorzućmy do tego niewesołe informacje bombardujące nas z mediów i przepis na wewnętrzny chaos mamy gotowy.

Niestety, niewiele możemy zrobić jeśli chodzi o czynniki zewnętrzne – możemy jedynie przestrzegać wszelkich zasad i przeczekać ten newralgiczny czas w domu. Niemniej jednak liczba zachorowań rośnie i nikt z nas nie może temu zaprzeczyć. To przyczynia się do rosnącego niepokoju w naszych sercach. Rzeczą ludzką jest czuć, więc to normalne, że boimy się w niestabilności naszej dzisiejszej rzeczywistości. W dotkliwy sposób uzmysławiamy sobie kruchość naszego istnienia oraz to, że śmierć jest jego nieodłączną częścią. Słowem, dotykamy tematów, które w codziennej gonitwie spychamy w jak najodleglejsze zakątki naszej podświadomości, byle tylko nie odczuwać wiążącego się z nimi poczucia smutku i melancholii. Naszą naturalną reakcją w obliczu zagrożenia jest lęk i panika; tak zostaliśmy zaprogramowani przez Matkę Naturę. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy w tej sprawie bezsilni. Oprócz automatycznych mechanizmów reakcji, zostaliśmy bowiem wyposażeni także w wolną wolę i to dzięki niej możemy podjąć decyzję, jak zareagujemy na obecną sytuację. Możemy panikować, rozsiewając wokół jeszcze więcej zamętu, ale czy to naprawdę jest dobre rozwiązanie? Odpowiedź jest nam wszystkim znana.

Bądźmy oazą, gdzie człowiek zachwyca się życiem, także tym, które kosztuje wiele trudu.
 
Phil Bosmans

Tak kryzysowe momenty wymagają od nas wysiłku i dyscypliny, by, pomimo sztormu dookoła, nasz okręt zakotwiczył w miarę bezpiecznej przystani. Jest wiele technik radzenia sobie ze stresem i natłokiem myśli (wiem o nich dość dużo, bo nadmierne myślenie to moje drugie imię 😉 – joga, medytacja, świadomy oddech, słuchanie ulubionej muzyki, czy oglądanie lekkich filmów/czytanie nieskomplikowanych pozycji dla oderwania się od zamartwiania. Można także odkurzyć książki kucharskie i wypróbować ten skomplikowany przepis, na który „czaimy się” od ponad roku, bo przecież nigdy nie ma na to czasu. Spędzić więcej czasu z bliskimi. Pograć w planszówki. Przejrzeć stare albumy ze zdjęciami. Zrobić przegląd ubrań i posegregować rzeczy w szufladach. Zacząć pisać książkę, na którą brakowało weny. Zrobić dziecku brata maskotkę na szydełku. Upiec jabłecznik. Z dużą ilością cynamonu. I kruszonki (żeby było co skubać!).

Jedyne nad czym mamy kontrolę to nasze nastawienie. Możemy w tych niestabilnych czasach odnaleźć spokój, który jest w nas. Nie mówię, że będzie łatwo – każdy z nas ma gorsze momenty i pozwólmy sobie na nie. Jesteśmy tylko ludźmi, a łzy nie są powodem do wstydu czy oznaką słabości. KAŻDA emocja jest nam potrzebna i każdą trzeba przeżyć, wyrazić. Jednak nie pogrążajmy się w czarnowidztwie i po solidnym wypłakaniu kumulującego się w nas stresu zajmijmy się czymś, co naprawdę lubimy robić. To nie jest objaw ignorancji – to dbanie o swój dobrostan psychiczny, który dla odporności jest równie ważny co odpowiednia dieta i niezakłócony sen.

Nie bagatelizujmy potęgi naszego umysłu i uczyńmy wszystko, co w naszej mocy (a mamy jej wiele), by wspierał nas w tych trudnych momentach. Zamiast wałkowania czarnych scenariuszy wzbudźmy w sobie nadzieję, że kiedyś to w końcu minie i będzie tylko wspomnieniem. Przykrym, lecz odległym.

Ściskam, dbajcie o siebie i wspierajcie się nawzajem. Jesteśmy sobie teraz potrzebni bardziej niż kiedykolwiek.

A.

Jeśli spodobała Ci ten wpis, udostępnij go znajomym, polub New Chapters na Facebooku (KLIK) i zostaw po sobie ślad – stwórzmy razem społeczność marzycieli, którzy potrafią dostrzec piękno w najzwyklejszych momentach… Dziękuję, że ze mną jesteś i… nie bój się marzyć!                 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *