Myśli rozczochrane,  Wiersze

Ten moment…

 
Siedzę na zewnątrz kawiarni, z jedną z najgorszych kaw jakie miałam wątpliwą „przyjemność” popijać i myślę o niebieskich migdałach. Kiepski napój rekompensuje kwietniowe już słońce, które przyjemnie grzeje rozmarzoną twarz. Ten moment, ta chwila… Chciałabym ją zatrzymać na zawsze. Biorę głęboki wdech i napawam się tą cudowną obietnicą nowego, nieznanego… Nie, nie jest idealnie, ale tu i teraz jest dobrze. Wystarczająco dobrze. Tylko tyle i aż tyle.

_________________

Cieszy mnie wiosna, coraz dłuższe dni i ten promyk nadziei, który na nowo rozbłysł w moim sercu. Rozglądam się dookoła, rozkoszując się tym dniem zasłużonej beztroski. Ludzie obok mnie gawędzą na różne tematy, gdy zatapiam się w swoim świecie. Taka już moja natura – marzycielska, pełna optymizmu i ekscytacji na to, co czeka za rogiem. Po chwili wracam jednak na ziemię i doceniam to, ile znalazłam w sobie sił w ostatnim czasie i ile przeszkód na swojej drodze pokonałam. W myślach poklepuję samą siebie po ramieniu, bo choć jestem wrażliwa, to twarda ze mnie sztuka. Tyle razy potrafiłam zacisnąć zęby i zmienić kurs, gdy tego wymagał ode mnie nurt rzeki życia. Może jest inaczej, niż sobie wyobrażałam, lecz wiem, że powoli zmierzam do celu. Teraz już mam głębokie zaufanie do tego, co się wydarza i czuję, że to naprawdę ostatni zakręt…

Biorę kolejny łyk kawy, zupełnie zapominając o jej cierpkim smaku, i spisuję luźne myśli w moim nieodzownym notatniku. To jak zwykle płynące prosto z serca słowa, w których już na zawsze zaklęte będą emocje dnia dzisiejszego. Wiem, że gdy za jakiś czas do nich wrócę, znowu poczuję błogość i promienie kwietniowego słońca na mojej twarzy. Lekki wiatr ponownie rozwieje mi włosy, a płuca wypełni radosny zapach budzącego się ze snu życia. Przypomnę sobie cudowne ciepło wełnianego szalika, otulającego moją szyję, i na starość przywołam w myślach obrazy tego błogiego poniedziałku. To za to kocham pisanie – pozwala uchwycić ulotne chwile, czyniąc je nieśmiertelnymi. Nikt mi ich już nie odbierze.

Dziś dziękuję za te małe momenty, z których przecież składa się życie. Doceniam to co mam, zanim to stracę. Nie chcę już więcej pluć sobie w brodę, że za późno uzmysłowiłam sobie pewne rzeczy. Teraz wolę żyć uważnie. Wiem, że zawsze mogłoby być lepiej, ale właśnie o to chodzi, żeby nie gonić ciągle za swoimi wyobrażeniami, tylko poczuć w sercu wdzięczność za to, co się właśnie przeżywa. Wziąć rzeczywistość taką, jaka jest i dostrzec w niej te niby niepozorne chwile, kiedy można w końcu odetchnąć i spojrzeć na życie z dystansem. W każdej sytuacji da się znaleźć jakieś mniej lub bardziej pokrzepiające dobre strony – ziarnko do ziarnka, a uzbiera się miarka. Miarka szczęścia. Byle go tylko nie przegapić w pogoni za nie swoim życiem.

Ten moment, ta chwila… jest cudna, dziękuję.

 

Ten moment

W tym momencie jest pięknie

Choć w duszy jeszcze nie dość lekko

To w tym momencie

Poczułam piękno

 

Myślę o tym, co los przyniesie

Gdy głowa mnoży niewiadome

Gdy idzie wiosna, minęła jesień

Gdy serce w końcu jest mi domem

 

Nie, nadal nie jest idealnie

Są dni, gdy umysł szaleje

Lecz przecież to życie, to całkiem normalne

Raz dobrze, raz gorzej się dzieje

 

Każdy dzień nową refleksję przynosi,

Gdy życie mnie od środka wzmacnia

Ufam i nadal będę je prosić

By przyniosło spokój znienacka

 

Gdy burze ustały i mróz jakby zelżał

Coraz wyraźniej dostrzegam,

Że szczęście to nie jest składnik powietrza

I nie ma sensu za nim biegać

 

Można wciąż zmieniać dom, otoczenie

Od pustki w swym sercu uciekać

Lecz to w naszych głowach istnieje więzienie,

I czasem trzeba je przeczekać

 

Chciałoby się już, teraz, zaraz

Mieć wszystko podane na tacy

O nic nie zabiegać, o nic się nie starać

I dostać zapłatę bez pracy

 

Lecz życie jest drogą, prawdy nie przeskoczy,

Gdy chce nas mądrości nauczyć,

Otwiera nam uszy, otwiera nam oczy,

I do drzwi podaje pęk kluczy

 

Możemy wciąż tupać, kląć na czym świat stoi

I ciągle przy swoim obstawać,

Lecz przychodzi moment, gdy spod lśniącej zbroi

Zaczyna nam serce wystawać

 

Wiem, mamy plany, chcemy ich spełnienia

I ma być dokładnie, jak chcemy,

Lecz życie je czasem przekształca i zmienia

Na lepsze? – tego nie wiemy…

 

Nikt nie wie, co się czai za rogiem

Ile lekcji do odrobienia,

Lżej, gdy człowiek przechodzi je z Bogiem,

To On nasze serca odmienia.

 

 

_______________________________

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, udostępnij go znajomym, polub New Chapters na Facebooku (KLIK)  i zostaw po sobie ślad – stwórzmy razem społeczność marzycieli, którzy potrafią dostrzec piękno w najzwyklejszych momentach… Dziękuję, że ze mną jesteś i… nie bój się marzyć! 😉

2 komentarze

  • Martyna

    Twój wpis to dzisiejsze moje ziarenko szczęścia. Cieszę się, że wraz z wiosną przyszła nowa nadzieja i wyciąganie pozytywnych chwil do wierzchu zamiast tych, co serce potrafią niepokoić. Bardzo mi był potrzebny ten „skrawek” Ciebie. Ostatnie wersy wiersza przepiękne – pełne wiary i nadziei! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *